poniedziałek, 30 listopada 2009

Nie kąp się na plaży niestrzeżonej... nikt nie zauważy Twojego utonięcia

Ku przestrodze...

W stanie średniego upojenia alkoholowego wybrałem się pewnego wieczoru z grupą znajomych na plażę.
Gdy wódka przemierza serpentynę moich żył, bezkres morza wywołuje u mnie nagłą potrzebę kompletnego rozebrania się i kontaktu z Naturą.Tak więc o to, rzucam się nagi w fale Bałtyku  i płynę w pijackim amoku do Szwecji.

Minęło ponad pół godziny, gdy pijani i znarkotyzowani współuczestnicy nocnej eskapady zorientowali się, że gdzieś zniknąłem. W tym momencie na scenę wkracza Przemysław, który dostrzegłszy mnie z oddalonego o ponad 200 m brzegu wyrusza na samotną akcję ratowniczą.Reszta ma mnie w dupie.

Ciąg dalszy znam tylko z opowiadań oraz sporadycznych przebłysków.

Po kilku minutach wesoło merdając szkitami zostaję eskortowany przez wycieńczonego Przemka na brzeg, gdzie pod wpływem wniknięcia soli do mego organizmu obrzyguję teren w promieniu 2 metrów wliczając w to buty oraz pobliskie muszelki.

Nieprzytomny zostaję ubrany i ewakuowany z plaży w stronę domu, gubiąc po drodze telefon i koszulkę, które nie należą do mnie.Pauza.Chwila odpoczynku, którego zażywam na murku.Niespodziewanie rozchodzi się głośny odgłos uderzenia mego łba o kamienny chodnik, czym wprawiam w konsternację członków ekipy ratowniczo-holowniczej. Przede mną jeszcze do pokonania dwoje drzwi z domofonami i 5 pięter schodów.
Niewiarygodne, ale moim znajomym udaje się po kilku próbach zrozumieć mój bełkot, gdy wymawiam nazwę ulicy, na której mieszkam, po czym zostaję dotaszczony do mego apartamentu.Dzięki Kogut i Jancio.

Następnego ranka budzę się na potężnym kacu, który robi ze mnie całodniową miazgę.
Zachodzę do łazienki i spostrzegam moje buty oraz ubranie pod prysznicem.Nie mam pojęcia skąd się tam wzięły, ale coś mi podpowiada, iż jakkolwiek byłbym napierdolony, to higiena osobista zawsze bierze nade mną górę.

3 komentarze:

  1. Ostatnie zdanie wporzo, haha ;d Dobrze, ze nie zechciales plynac do Szwecji, gdy byles ze mna na plazy, bo chyba bym cie zabila :*

    OdpowiedzUsuń
  2. wspanialy blog, bede czestym gosciem! Bartek J

    OdpowiedzUsuń
  3. Tomuś, ja wcale nie mialam cie w dupie. Razem z Foką schizowalysmy tam na brzegu, a ja mialam delfinki przed oczyma :> dobrześ sie nie utopił, pozdro600

    OdpowiedzUsuń